• Wpisów:19
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:50
  • Licznik odwiedzin:2 529 / 1429 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wróciłam!
 

 
Bałem się że tego nie wytrzymam...
Po trzech dniach zawiozłem bladą Francescę to szpitala.
- Zostaniesz zawsze?
- Na zawsze.
Zacząłem płakać. Serce Fran coraz wolniej zaczynało bić.
- Tak bardzo cię kocham...
- Wiem Federico. Wiem. Ja ciebie też... Jako przyjaciela.
Trzymałem ją za rękę Fran. Czuje ból i cierpienie psychiczne jak i fizyczne. Fran miała zasnąć i się nie obudzić. Moja łza poleciała na policzek dziewczyny. Francesca uśmiechnęła się do mnie i kazała przestać płakać. Powoli zamykała oczy, ściskając mnie za rękę.
Odeszła.
Przyszedł lekarz.
- Niech pan coś zrobi, proszę..
- Uspokój się Federico! Nie mogę nic z tym zrobić.
- Proszę ją zostawić jeszcze chwilkę.
Przytuliłem ją i zakryłem ją pościelą którą przyniósł doktor. Wybiegłem ze szpitala i wszedłem do samochodu. Dalej było czuć jej zapach. To dla mnie było za wiele. Zadzwoniłem do Violetty
- Co się dzieje Fede?
- Ona.. Nie żyje!
Vilu się rozłączyła.
Zadzwoniłem do Ludmiły.
- Federico, odwal się ode mnie, nie mogę się z tobą przyjaźnić! Zrozum nikt cie nie chce...
W tym momencie pojechałem do domku letniskowego i otworzyłem szufladę z lekami.
- Gdzie to jest, gdzie to jest...
Znalazłem tabletki, ale było za mało.
Nagle wpadłem na genialny pomysł. Skok z niskiego klifu na plecy. Może pomoże..
Musiałem pobiec 5 kilometrów, dla mnie to było nic. Ściągnąłem z siebie bluzkę i zobaczyłem Francesce.
- Nie rób tego, proszę. Dla mnie!
Jednak ja wziąłem rozpęd i leciałem na dół. W locie obróciłem się plecami do wody.
Jednak nic mi się nie stało.
- Obiecałeś że tego nie zrobisz. A pogrzeb? Obiecałeś że zrobisz mi pogrzeb.
Jej postać rozpłynęła się w powietrzu.
--------------------------------------------------
Nie mam weny, napiszę do końca opowieść i odchodzę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
usuwam bloga! <3 <3
 

 
Zastanawiam się nad usunięciem bloga...
 

 
Oglądnęłam przed chwilką Cyberbully, z Emily Osment i powiem że jest wart obejrzenia. Obejrzę zaraz ''Kwiat pustyni'' chyba po raz setny. Bardzo wzruszające. No a później American horror story pierwszy sezon a wy? jakie filmy polecacie?
 

 
Nagle Fran sturlała się na dół. Jedziemy na pogotowie!
- Nic mi nie jest! Tylko chciałam powiedzieć że to mój ostatni tydzień z wami! - powiedziała nam wszystkim.
- Tak strasznie nam przykro... - powiedziałem wraz z innymi.
- Dobra kochani, wy się bawcie ja jadę do Diego się z nim pożegnać... Nie, nie jedź ze mną Federico!
- Spoko Fran, nie zrób sobie niczego!
Ona już wyszła. Ja zrobiłem kawę dla naszej całej czwórki czyli Violetty, Leona i Ludmiły.
- Fede kochanie zrobisz mi kanapkę? - spytała się mnie Lu.
- Pewnie, ale to ostatni raz!
Wszyscy świetnie się bawiliśmy, jednak ja bałem się o Francesce.
Po tym jak wszyscy poszli na górę do pokoju Violetty, wyszedłem z domu i napisałem SMSa do Francesci
F - Gdzie jesteś Fran?
Po minucie dostałem odpowiedź
Fr - widziałam jak świetnie się bawisz z Ludmiłą, dlaczego się mną przejmujesz?
F - ale to ona mnie zmusiła, a przecież mogę być z kim chcę.
Fr - zrozum mnie, to nasz ostatni tydzień!
F - nadrobimy to!
Umówiłem się z Francescą w naszym domku nad jeziorem. Właśnie... Kiedy on jest nad jeziorem i jest tak gorąco możemy wypocząć.
Wziąłem taxi i pojechałem do miejsca docelowego.
Wchodziłem do domku kiedy Fran była już w stroju kąpielowym. Nasmarowała mi plecy i poszliśmy z kocem i leżakami odpocząć.
- Fajnie tak spędzać ostatni tydzień...
- Fran proszę nie płacz!
Lecz ona nie potrafiła się uspokoić.
- Nawet nie zdążyłam mieć chłopaka, po prostu masakra!
- Możesz mieć mnie, teraz..
- Federico, nie ma mowy! Nie chcę z tobą chodzić.
Wtedy wszedłem na pomost i skoczyłem do wody.
- Poczekaj zrobię ci zdjęcie - krzyknęła Francesca.
Zacząłem robić głupie miny do aparatu. Później znowu wchodziłem i znowu skakałem.
Fran zdjęła sukienkę z siebie pod którą miała strój. Wziąłem ją na ręce i wrzuciłem do wody z pomostu.
- Ty głupku nienawidzę cie! - odparła śmiejąc się.
- Nie złapiesz mnie.
Dałem nura pod wodę i popłynąłem daleko.
Tak wspaniale spędziliśmy 3 dni.
- Już za trzy dni opuszczam to miejsce... Na zawsze...
Przytuliłem ją. Nie chciałem żeby umierała.
- Federico kocham cię... Chcę żebyś to wiedział...
Odpowiedziałem że też ją kocham i włożyłem jej walizki do samochodu.
Francesca patrzyła na to miejsce ostatni raz. DO oczu przypłynęły jej łzy.
- Nie, muszę się spotkać z Leonem, Violettą i Ludmiłą. Federico proszę... - powiedziała ze łzami w oczach.
- No to jedziemy!
Nie chciałem jechać z nią do szpitala. Wiedziałem że tam ona umrze. Bałem się że tego nie wytrzymam...
--------------------------------------------------
Zdradzę wam że Rozdziałów będzie 15... Mam pisać 10? Jesteście ciekawi?
 

 

Dzisaj na moim blogu pojawi się 9 rozdział a jutro rano 10! ♥
Cieszycie się? Ja bardzo. Dziękuje za wasze miłe komentarze i widzę że wielu osobom spodobało się moje opowiadanie więc dziękuje i z chęcią zabiorę się za pisanie dalej! Zmotywowaliście mnie i za to wam dziękuje! ♥
Kocham was!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I wszystko nagle się zawaliło.
- Fran napisałem jej tak dla żartów!
- No przepraszam.
- Widać że mnie kochasz - powiedziałem i zaśmiałem się.
- Nie! Chyba oszalałeś...
Skończyłem tą rozmowę i poszedłem się spakować. Musiałem mieć kulę, w razie czego.
- Pomóc ci? - spytała się mnie niechętnie Francesca.
- Nie. Sam sobie poradzę - odpowiedziałem jej niemile.
Zacząłem ściągać z siebie szpitalne ubranie i założyłem świeże które Fran mi przywiozła.
- Oj kochana jesteś - podziękowałem jej i przytuliłem ją. Ona odepchnęła mnie.
- No to jedziemy?
- Do domu. Do domu Violetty.
Nie chciałem spędzić tych dwóch tygodni u Vilu. Była to moja przyjaciółka, owszem, ale nie chciałem u niej mieszkać.
- Wezmę twoją torbę z ubraniami a ty usiądź już w samochodzie! - powiedziała mi Francesca
Pewnie Fran nieźle się rozczaruje, bo ja wziąłem i zapakowałem ubrania do samochodu.
- Federico! Federico! Nie ma torby z ubraniami, ale to nic, jedziemy.

-- Dom Violetty --

Niespodziewanie w domu u Violetty zjawili sie goście.
- Leon! Ludmiła!
Ludmiła podeszła i zaczęła przytulać.
- Ludmiła nie teraz.
- Zostaje na noc więc jak chcesz. Dawno się nie widzieliśmy, myślę że dzisiaj będziemy się super bawić! - krzyknęła mi w twarz.
- Germana nie ma więc rozpoczynamy imprezę! - krzyknęła Violetta.
I w tym momencie Violetta polała wino i inne drinki, niektórzy palili i tańczyli. Impreza była najlepsza. Zatańczyłem z Francescą a później bardzo długo całowałem się z Ludmiłą. Nie żałowałem tego. Razem z Lu też tańczyliśmy.
W końcu ktoś powiedział że jak jestem taki najlepszy to mam zaśpiewać i zatańczyć.
Oczywiście zrobiłem to.
Bawiliśmy się tak do 4 nad ranem. Wszyscy później pomogliśmy posprzątać Violettcie i poszliśmy spać.
Fran spała na łóżku z Vilu i Leonem a ja z Ludmiłą na wielkiej kanapie.
- Ale było fajnie - powiedziała mi Ludmiła
- To była najlepsza impreza w moim życiu
- Zgadzam się z tobą!
Nagle Fran sturlała się na dół. Jedziemy na pogotowie!
__________________________________________________
Napiszę jeszcze później 9 rozdział!
 

 
Fran uciekła. To znaczy, poszła gdzieś i napisała że wróci. Martwiłem się o nią tak bardzo. Przecież ona umierała! A jak nie przyjdzie w przeciągu tych 3 tygodni, nawet nie chciałem o tym myśleć.
Napisałem więc SMSa
F - Francesco gdzie ty jesteś
Po kilku sekundach dostałem odpowiedź.
Fr - Fede nie bój się, już kończę zakupy. Wzięłam twoje auto. Myślę że się nie obraziłeś. Potwornie się czuję ale dojadę.
Byłem cały sparaliżowany, a jak ona zemdleje tak jak wtedy i spowoduje wypadek. Miałem tyle okropnych myśli.
Za 15 minut weszła Francesca.
- Bóle się powtarzają daj miskę!!! - krzyknęła do mnie.
- Już pędzę
Przyniosłem jej tą samą miskę co wtedy. Nie chciałem wołać pogotowia. Lepiej niech umrze tutaj. Jak ataki mają pojawiać się codziennie to wolę żeby się nie męczyła i umarła.
- Powoli mi lepiej. Daj lek który właśnie kupiłam.
Podałem jej ciężką torbę z lekami, po których ''niby'' miało być trochę lepiej. Po dwóch godzinach Francesca czuła się w pełni zdrowa.
- Myślałam, że już umrę...
- Nawet tak o tym nie myśl
- Ja powoli umieram
Uśmiechnęła się do mnie i mnie przytuliła.
- Co prawda nasz związek nie wypalił, ale jesteśmy świetnymi przyjaciółmi. Dobrze że Diego nie ma pojęcia, że...
Nagle ktoś wyłamał drzwi. To był Diego. Ten sam Diego który kocha Francesce.
- Diego! Kotku! - Fran biegła w jego stronę.
Jednak on miał zamiar strzelić jej w klatkę piersiową.
- Fran uważaj..
Rozwścieczony Diego podbiegł do mnie i strzelił w udo. Nie udało mu się w klatkę piersiową ale był bardzo blisko. Czułem rozdzierający mnie ból. Ból którego nie dało się określić.
- Ałaaaaaa - wyłem z bólu.
- Jeśli nie chcesz skończyć jak on powiedz do niego że go nienawidzisz, lecz obawiaj się, jeśli tego nie powiesz, Przebije ci nożem udo.
Wiedziałem że ona tego nie powie. Gdy Diego nie patrzył w moją stronę, po mimo bólu, pobiegłem po nóż i stanąłem za nim. Kopnąłem go z całej siły aż upadł i wziąłem za rękę Francesca.
- Kochanie, ty prowadź - krzyknąłem.
Fran jechała do szpitala.
- Proszę szybciej! Ja już nie wytrzymam!
- Zadzwoń po policję. W schowku są tabletki przeciwbólowe.
Połknąłem tabletkę i zadzwoniłem pod numer 997. Opowiedziałem im całą sytuacje. Powiedzieli że oddzwonią kiedy go złapią. Straciłem przytomność.
Po kilku godzinach ocknąłem się.
- Federico, od jutra zamieszkamy u Violetty.
- Cieszę się.
- Dzwonili też policji, złapali Diego. Został skazany na 5 lat. Prze zemnie i przez ciebie!
Rzuciła mną jej pierwszym zdjęciem z Di i wyszła.
Nagle dostałem SMSa od Ludmiły
L - Jak z Fran ci nie wyszło to może ze mną tak?
F - Zobaczymy.
- Nagle zobaczyłem Fran siedzącą obok mnie. Nie wiedziałem co się dzieje, przecież niedawno wyszła!
- Myślałam że naprawdę ci na mnie zależy.
I wszystko nagle się zawaliło
__________________________________________________

Napiszę wieczorem 8 rozdział
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
- Dzień dobry pani Francesco! Mamy wyniki badań...
Gdy usłyszałem lekarza, od razu serce zaczęło mi szybciej bić.
- Czy jest dobrze? - spytałem kiedy Fran nie zdążyła odpowiedzieć.
- Eee... Panie Federico proszę posłuchać co powiem pani Francesce.
Było mi głupio, ale słuchałem uważnie.
- A więc pani Fran wyniki badań są krytyczne. Nie uda się pani dożyć dłużej niż te 3 tygodnie. Niech pani robi co chcę, może pani wyjść.
Ucieszyłem się. Spędzę z nią tyle czasu. Trzy tygodnie zleci szybko.
- Tak bardzo się cieszę - rozpłakała się Francesca i odłączyła się od kroplówki.
Wziąłem ją na ręce i położyłem w aucie. Płakała ze szczęścia.
- Federico dziękuje że zawiadomiłeś wtedy karetkę.
- Drobiazg skarbie.
- Mimo że za niedługo umrę, chcę żebyś wiedział, że kocham cię, ale nie tak bardzo jak Diego.
- No to jedziemy do domku?
- Tak Francesco.
Jechałem szybko i z minuty na minuty coraz szybciej.
- Hej Federico, nie za szybko?
- Nie martw się. Koło ciebie siedzi zawodowy kierowca.

-- Dom Fran i Federico --

Rozłożyłem kanapę i dałem kocyk dla Francesci. Ona włączyła telewizję i oglądała serial ''Dzień który zmienił moje życie''
Ja zrobiłem kolację i kawę.
- Rozmyślam nad przyszłością. Co by było gdybym nie umarła? Leon dalej by mnie kochał?
- Nie wiem, ale nie poruszaj takich tematów.
- Bo chcesz żebym byłą twoją dziewczyną, tak?
- Ej Fran...
- Wiesz co? Idę się położyć, nie odzywaj sie do mnie więcej.
Francesca była zdenerwowana, ale co miałem jej powiedzieć? Nagle dostałem SMSa od Ludmiły.
L - Hejka Fede. Jesteś do wzięcia?
F - Tymczasowo tak, ale nie dla ciebie
L - Nie wyjdzie ci z Fran. Daje słowo!
F - Ale ty jesteś głupia. No dobra, przyjedź wypijemy kilka drinków
L - Jak wypijemy będę musiała zostać u ciebie.
F - Dla Francesci to żaden problem
Wiedziałem że odwiedziny przyjaciółki to jest coś miłego. Dlatego postanowiłem powiedzieć to Fran.
- Francesco przyjedzie do nas Ludmiła!
Nie usłyszałem odpowiedzi. Mój telefon huknął co oznaczało SMSa.
L - Nie mogę dzisiaj przyjechać, ale jutro z chęcią.
F - Ok.
Po tym SMSie nie miałem co robić. No trudno. Położę się spać. Wchodziłem po schodach i wszedłem do pokoju. Przytuliłem się do Francesci i zasnąłem. Nazajutrz w pokoju nikogo nie było.
- Francesco!Francesco!Francesco!
Nic mi nie odpowiedziało. Zauważyłem otwarte okno łazienki. Fran uciekła.
--------------------------------------------------
Napiszę jeszcze dwa rodziały przepraszam że są kiepskie ale staram się robić lepsze.
 

 
- Otwórz Fran, bo umrzesz teraz, jak ten gnój Federico.
Po tych słowach zamarłem.
- Otwórzcie albo strzelę, chcę cię Fran...
Pobiegłem szybko na górę. Złapałem Fran. Pocałowałem. Przytuliłem.
- Uda nam się, musimy skoczyć do wody.
- Federico! To ryzykowne. Ja do niego pójdę, kocham go!
- Ja cię kocham! Francesca nie widzisz tego?
- Fede... Dobrze skoczmy, ale ja kocham Diego.
- Wiem, staram się tym nie przejmować.
Nagle usłyszeliśmy strzał. Otworzyłem okno od łazienki i złapałem za rękę Fran. Bałem się ale skoczyłem i pociągnąłem ją za sobą. Upadliśmy, ale Diego nic nie słyszał. Odpaliłem powoli samochód. Nie poczekałem aż Francesca się zapnie. Ruszyłem do przodu. Na liczniku było napisane ''140'' Tak pędziłem.
- Mam trochę kasy, jedźmy do hotelu...
- Dobrze Fran, jedźmy.
Zwolniłem 50 kilometrów za wioską. Dostałem SMSa od Diego:
D - Dam tobie i Francesce spokój, kiedy dasz mi się z nią zobaczyć.
F - Jeśli ci tak bardzo zależy, to schowaj gdzieś broń. Nie wiesz gdzie jadę.
D - łatwo można cię namierzyć
F - Dobra spotkajmy się w tym domku, ale najpierw wymień drzwi.
D - spokojnie nie martw się.
Bałem się jak to powiedzieć śpiącej Fran. Strasznie się o nią bałem, ale nie miałem wyboru. Chciałem dla niej jak najlepiej.
- Francesco! Pobudka! Jedziesz zobaczyć się z Diego...
- Co Fede dlaczego?
- Żeby dał nam spokój. Martwię się o ciebie.
- Dobra jedźmy, ale bardzo się boję.
Dziewczyna przytuliła się do mnie. Odwzajemniłem się słodkim pocałunkiem. Przeczuwałem przez chwilkę że możemy być razem, ale ona przecież i tak woli Diego.
Przyjechałem bardzo szybko. On już tam był.
Wziąłem śpiącą Fran na ręce i przeniosłem na kanapę w salonie.
- Dziękuje że z nią przyjechałeś - Diego wstał z krzesła i ucałował ją w czoło. Widać, że umiera.
W tym momencie powinienem zachować spokój, ale ja się rozpłakałem.
- Nie płacz stary, nie ma nad czym. Gdybyś chciał wrócić do mnie i Leona, oczywiście z Francescą, to zapraszam.
- Nie, spędzimy tu czas sami.
- Zostały wam 3 tygodnie, ale jak uważasz.
Po tym Diego wyszedł i zatrzasnął drzwi.
Aż Fran się obudziła.
- Federico daj mi miskę.. - powiedziała bardzo cieńko Francesca.
Natychmiast pobiegłem do kuchni i wybrałem najśliczniejszą miskę. Fran zaczęła blednąć.
- Co się dzieje? Fran..
Ona zwymiotowała krwią po czym straciła przytomność.
- Fran!Fran! Francesca!Francesca!
Trzymałem ją za jej zimne ręce. Zadzwoniłem po pogotowie.
- Zaraz ci pomogą skarbie, jeszcze nie możesz ode mnie odejść. Walcz kochanie, walcz...
Po 15 minutach przyjechało pogotowie. Zabrało mnie i Fran do szpitala. Podałem się za jej chłopaka.
- Trzymamy dziewczynę przy życiu. Zostało jej mało czasu - oznajmił lekarz.
- Czyli ile.. 3 tygodnie?
- Jakoś tak.
Rak ją zabijał. Powoli się zaczynało. Tak bardzo ją kochałem, że nie mogłem znieść myśli że w każdej chwili ona może umrzeć.
W pokoju leżała sama, więc kupiłem dodatkowe łóżko, żeby móc z nią być przez cały czas. Zrobiłem konwersacje i pisałem razem z Leonem, Ludmiłą, Violettą i Diego.
V - Jak ona się czuje?
Lu - Ciągle puszczam ten jej ostatni do mnie telefon...
L - Jesteście razem?
D - Wracam i zaraz będę w szpitalu.
F - najlepiej wszyscy przyjedźcie, ona was kocha... Nie, chciałbym żebyśmy byli razem... Ale to niemożliwe.
V - ucałuj ją od nas. Bożę nie mogę przestać płakać.
L - Ja tak samo...
Lu - No i ja..
Nie mogłem dłużej czytać tych SMSów. Dalej trzymałem za rękę Francescę.
- Gdzie jesteśmy? Czuję się lepiej - powiedziała zaspana Francesca.
- Zaraz dostanę wyniki badań, a jesteśmy w szpitalu. Do.. do końca twojego życia tu zostanę.
- Kochany jesteś.
Zacząłem ją całować. Wiedziałem że to nie na miejscu ale kocham ją, ona to wiedziała.
- Dzień dobry pani Francesco! Mamy wyniki badań...
--------------------------------------------------
Podoba się? o około 23 napiszę 6 rozdział.
 

 
Musiałem trochę przyspieszyć. Zacząłem wyprzedzać kiedy z naprzeciwka jechał samochód.
- Federico zjedź dostaniemy w tył, nie chcę teraz umrzeć, Federico! - łkała Fran
Szybko zatrzymałem się, samochód jadący za nami uderzył w nas, ale nic się nie stało.
Zaczęliśmy jechać dalej. Francesca była lekko poddenerwowana, ale trochę jej ulżyło.
- Ile jeszcze! Jesteśmy nad jeziorem, pewnie daleko od domku! - mówiła do mnie.
- Cicho już bądź. Zaraz będziemy na miejscu.
- Ile dokładnie...
- Aj, Fran.. 5 minut!
Zdenerwowałem się. Powoli odkochiwałem się w niej.

-- Domek Fran i Federico --

- Jak tu przytulnie, i ciepło!
- Oj Francesco wiem.
Dużo kosztowało mnie utrzymanie tego domu w szczególności teraz, kiedy w nim mieszkam.
- Fran, nie mam pieniędzy na ten cholerny dom no więc, proszę o zużywanie jak najmniej energii i wody.
- Spoko Fede
Odetchnąłem z ulgą. Myślałem że po tym co jej powiem nie będzie chciała tu mieszkać. Chciałbym żeby dużo czasu spędziła miło. Modliłem się, żeby nie przyjechał tu Diego. Bałem się, co może mi zrobić, kiedy dowie się że mieszkam tu z kimś.
- Federico, mam ci coś do powiedzenia...
- No mów Fran.
- Diego to mój kochanek. Bardzo mocno go kochałam, z całego serca. Wiem że to zabrzmi głupio, ale mimo to że mnie zdradza chcę mieszkać z nim mój przedostatni tydzień...
- Spokojnie.
Zaczynało się ściemniać. Zamknąłem drzwi do których dokupiłem dodatkową ochronę, żeby nikt nie wszedł i pozasłaniałem rolety. Bałem się tej nocy. A jak Diego wie że kupiłem ten domek? Postanowiłem być spokojny.
- Może herbaty, Fran?
- Chętnie, ale wiesz.. Zaraz pójdę spać.
- Oj, szkoda, no to idę robić.
Francesca uśmiechnęła się. Mimo jej raka, widać że była silna.
Podałem na stół kanapki i herbatę. Fran, można by tak powiedzieć... Była zadowolona. Gdy zjadła, poszła pod prysznic. Ja posprzątałem i poszedłem do łóżka. Wykąpałem się przed Francescą, więc musiałem na nią poczekać. Będziemy musieli spać na jednym łóżku.
- A gdzie moje łóżko.... - spytała Fran.
Ja za to wstałem i wziąłem ją na ręce. Rzuciłem ją na łóżko i sam się na nim położyłem. Pocałowałem ją i przytuliłem. Francesca była zdziwiona, ale cieszyła się bardzo. Odwzajemniła mój pocałunek. Natomiast potem położyliśmy się spać.
- Federico co ja zrobiłam.
- Wiem że tego żałujesz.
- Żałuję, ale będę mieszkać z tobą cały ten miesiąc. Zrobiłam nam śniadanie.
- Świetnie
Kiedy Fran miała zamiar zejść, wziąłem ją na ręce i zbiegłem.
- Federico znowu...
Nie obchodziło mnie co ona mówi. Kocham ją i ona musi się o tym dowiedzieć.
- Federico,Federico...
Próbowała wyrwać się z moich rąk. Jednak położyliśmy się na kanapie, kiedy Francesca była już uspokojona. Pocałowałem ją w szyję. Ona całowała mnie po twarzy. Przytuliłem ją do siebie. - Fede proszę zjedzmy śniadanie - powiedziała śmiejąc się. Jesteśmy przyjaciółmi, przestańmy...
- Kiedy ty wreszcie zrozumiesz że ja cie k....
Nagle usłyszeliśmy jak ktoś próbuje się dostać do tego domu.
- O nie Diego.. Mamy przechlapane.
- Biegnij na górę Fran i nie płacz.
Widziałem rozwścieczonego Diego.
- Otwórz Fran, bo umrzesz teraz, jak ten gnój Federico.
--------------------------------------------------
Dodam dzisiaj rozdział 5 i może 6 !
 

 
kiedy wszedłem do pokoju Leona (w szpitalu) o mało co nie dostałem zawału..
- Co wy robicie? Mogłeś mi powiedzieć przynajmniej że już nie kochasz Fran. Gdy ona się o tym dowie umrze szybciej! - krzyknąłem
Leon i Violetta się całowali. Znienawidziłem ich. Zrobili coś podłego. Szybko wybiegłem z pokoju numer 5 i wszedłem na oddział do Francesci i nawet nie zaczekałem na odpowiedź. Nie miałem zamiaru powiedzieć nic Fran, ale wkrótce ona też się o tym dowie.
- Hej jak się czujesz? - spytałem łagodnym tonem.
- No został mi miesiąc i mogę wyjść ze szpitala - powiedziała.
Przytuliłem się do niej. Miałem wszystko jej powiedzieć, ale ona nie mogła mnie puścić. Nie chciałem dać jej potężnego ciosu, dla niej to byłoby jakby ktoś wbił jej nóż w plecy. Nawet jeśli była kochanką Diego, dalej zależało jej na Leonie.
- Federico, Federico, Federico już wygadałeś? - przycisnął mnie do ściany wkurzony Leon.
- Sam to powiedz, tchórzu! - krzyknąłem.
- Chłopaki co wy wyprawiacie? - spytały się nas Fran i Violetta.
Wiedziałem że ona się już wszystkiego dowie. Vilu wybaczę, ale nigdy Leonowi.
- N..ic, no właśnie, całkiem nic, ale powiem Ci prawdę... - syknął Leon.
- Czekam - powiedziała rozbawiona Fran.
- Jestem z Violettą - powiedział i wziął Violę na ręce i wybiegł.
- Co za tchórz! - rozpłakała się Fran.
W tym momencie zrobiłem rzecz którą bym żałował, ale odważyłem się. Wziąłem Fran na ręce tak jak Leon Violettę, włożyłem do samochodu i cofnąłem się po walizki. Kiedy już wszystko było gotowe, a Francesca nie wiedziała o co chodzi. Pojechaliśmy do domku którego wynająłem.
- Chcę spędzić z tobą, ten... ten miesiąc - powiedziałem ze łzami w oczach.
- Cieszę się!
Jechałem szybko. Musiałem pokonać 80 kilometrów. Cieszyłem się, że może ułożę sobie życie z Fran, bo przecież ona, nie musi umrzeć za 4 tygodnie.
- A tak na marginesie, zadzwonie do Ludmiły, żeby się nie martwiła - powiedziała czarnowłosa.
- Pewnie.
Po wykręceniu numeru, Fran nie czekała długo. Lu od razu odebrała.
- Nie szukaj mnie, wyjechałam na 3 i pół tygodnia odpocząć przed śmiercią. Wiedz że bardzo kocham ciebie i Violettę, Diego i Leona. Obiecaj że im to powiesz... Proszę - mówiła ze łzami w oczach Fran.
Przytuliłem ją. Tak bardzo było mi jej szkoda.
Gdy Francesca zakończyła rozmowę, jechaliśmy dalej. Musiałem trochę przyspieszyć. Zacząłem wyprzedzać kiedy z naprzeciwka...
--------------------------------------------------
Dzisiaj napiszę jeszcze dużo rozdziałów.
podoba się?

 

 
pomogłem jej wstać a ona wrzasnęła kiedy otworzyła drzwi do pokoju Diego...
- Ludmiła jak mogłaś mi to zrobić, a ty ile masz kochanek? - Powiedziała zapłakana Violetta.
- To nie tak jak myślisz... Vilu on mnie molestował!
- Ja to potwierdzę - powiedziałem.
Diego zerknął na mnie i w tym momencie na pewno chciał mnie zabić.
- Chyba się zabije... Jak mogłam być taka naiwna. Diego jesteś potworem... Lu, wybaczam ci bo jesteś moją przyjaciółką, a ciebie Diego nie chcę nigdy więcej widzieć.
Diego nic nie odpowiedział. Ja z myślą że nie będę mógł już tu mieszkać, zacząłem się pakować. Nie chciałem zostawiać Leona, ale musiałem...
Kiedy pakowałem się do dużej walizki do pokoju weszła Violetta.
- Możesz zamieszkać u nas... Dopóki nie znajdziesz sobie nowego mieszkania
- Dobra zamieszkam u ciebie, ale co na to powie twój tata?
- Nic, spełni każdą moją zachciankę więc chodźmy już...
Cieszyłem się że przynajmniej będę mieć dach nad głową. Wyjeżdżałem walizką z domu. Na chwilę się zatrzymałem. Jednak gdy zobaczyłem Leona łzy napływały mi do oczu. Musiałem szybko wbiec do auta gdyż rozwścieczony Diego chciał iść ze mną na bójkę.

-- Dom Violetty --

- Dzień dobry panie German! Przywitałem się z ojcem Vilu.
- O, cześć Federico, jak tam z poduszką ''Ludmiłą''?
- Hahahahaha, bardzo śmieszne, ale już jej nie kocham.
Poszedłem do pokoju gościnnego. Rozpakowałem walizkę i położyłem się spać. Violetta poszła jeszcze do Francesci, chociaż była już 02:15. Już zasypiałem kiedy dostałem SMS od Diego.
D - Leon w szpitalu, chciał się zabić, przedawkował leki.
F - Niemożliwe, przecież Leon jest dzielny.
D - A jednak, jest taką boi dupą jak ty. Nawet nie musiałeś się martwić, przecież i tak już dawno nic nie czuje do Violetty.
F - Jadę do szpitala
Po tych SMS'ach ulżyłem, ale miałem dwa problemy. Mój najlepszy kuzyn leży w szpitalu i Fran... Leon wyjdzie a ona umrze.
Zasnąłem. Miałem sen że Francesca wyzdrowiała i chodzi z Diego a ja z moją dawną ukochaną, czyli Ludmiłą. Jak Leon pasuje do Violetty.
Szybko się ubrałem i zrobiłem śniadanie w domu było cicho. Wyszedłem z domu i pojechałem taksówką do szpitala,
kiedy wszedłem do pokoju Leona (w szpitalu) o mało co nie dostałem zawału..
--------------------------------------------------
Jutro napisze 3 rozdział. Nie mam weny :"
 

 
Przed chwilą zadzwoniła do mnie Fran i poprosiła o spotkanie. Oczywiście się zgodziłem gdyż bardzo ją kocham. Szybko wbiegłem do Leona na górę i spytałem o co chodzi.
- Leon... Wiesz o co chodzi?
- Nie wiem, ale może jakaś impreza, no wiesz...
- Dobra wychodźmy już
Byłem zdenerwowany. Musiałem ukrywać to przed Leonem. Zaparkowaliśmy pod jej domem a ja zachowałem spokój.

-- Dom u Fran --

- Co tak długo was nie było? - spytała mnie Francesca.
- A no wiesz... Nie byliśmy przygotowani na to spotkanie.
- Ok. yyy... Federico idź usiądź przy stole - poprosiła mnie, kiedy przyszedł Diego.
Po 5 minutach wszyscy siedzieli przy stole.
- Powiem krótko. Mam raka, groźnego. Łamie mnie od środka. Nie wiadomo ile zostało mi czasu, ale jutro jadę już do szpitala - Z płaczem powiedziała Fran.
Wszyscy byli przerażeni, niektórzy szlochali i łapali za szyję dziewczynę. Ja zachowałem się inaczej. Przytuliłem się mocno do Fran i nie chciałem jej puścić. Jednak musiałem to zrobić, gdyż Leon nie mógł już wytrzymać. Razem z Diego złapaliśmy go i wzięliśmy go do samochodu żeby się uspokoił. Pojechaliśmy do naszego wspólnego domu. Ja już nie płakałem.

-- Dom kuzynów --

Po wejściu do domu natychmiast zrobiłem nam kawę 'Late' i drinki z alkoholem. Diego rozpalił w kominku, przyniósł poduszkę, 3 koce i kanapę dla Leona który był sparaliżowany. Położył go i włączył mu telewizje. Ja podałem drinki i kawę. Później Leon zasnął a ja zadzwoniłem do Violetty i zapytałem jak się czuje Fran.
- Co u ciebie i u Fran?
- U Fran dobrze, pomogłam jej się spakować. Czeka ją długi pobyt. A jak u Leona? i... Diego? - spytała mnie.
- Położyliśmy spać Leona, podniosła mu się temperatura. U Diego tak jak zawsze.
- Ooo... Trzymajcie się, ja kończe, pa!
- Pa Viola!
Diego wszedł do swojego pokoju. Poszłem zobaczyć co robi, ale to co zobaczyłem, przerosło mnie.
Diego molestował biedną dziewczynę. Była nią ''Lu'', czyli jego kolejna kochanka. Szybko ale cicho wbiegłem do kuchni i o mało co się nie przewróciłem. Złapałem za telefon i wycisnąłem numer do Violetty.
- Fede... Co znowu?
- Przyjedź szybko do nas, Boże musisz przyjechać.
- Pędzę!!! - Powiedziała bardzo głośno Violetta.
Zobaczyłem jak biegnie. Diego dalej robił to z Ludmiłą.
- Co jest?
- Wiem znienawidzisz mnie, ale pędź na górę do pokoju Diego.
Viola biegła po schodach i przewróciła się, ja pomogłem jej wstać a ona wrzasnęła kiedy otworzyła drzwi do pokoju Diego...
--------------------------------------------------
Spodobało się? Mam pisać częściej?

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Federico trzyma za rękę Fran. Czuje ból i cierpienie psychiczne jak i fizyczne. Fran miała zasnąć i się nie obudzić. Jego łza poleciała na policzek dziewczyny. Francesca uśmiechnęła się do niego i kazała przestać płakać. Powoli zamykała oczy, ściskając Fede za rękę...

 

 


Federico -- 17 lat --
Jest pięknym chłopakiem o wielu zainteresowaniach. Dziewczyny szybko się w nim zakochują. Jest dobrym przyjacielem. Potajemnie podkochuje się w Fran, jednak związek z nią mu nie wyjdzie.

--

Francesca -- 17 lat --
Jest kochaną i dobrą przyjaciółką, ma chłopaka, Leona lecz nie jest mu wierna. Potajemnie spotyka się z Diego. Przyjaźni się z Violettą i Lu.

--

Leon -- 18 lat --
Ma dwóch kuzynów Federico i Diego. Z jednym łamie serca innych dziewczyn z drugim robi częste wypady do klubów. Chodzi z Francescą i bardzo ją kocha. Leon nie jest dobrym przyjacielem lecz miłość może zmienić.

--

Diego -- 18 lat --
Diego jest łamaczem serc. Jest niemiły i arogancki. Czasami potrafi być dobrym przyjacielem. Chodzi z Violettą, ale ma wiele kochanek. Gdy zacznie chodzić z Ludmiłą, zmieni się na dobre

--

Ludmiła -- 17 lat --
Kiedyś była pustą dziewczyną, lecz dzięki swoim nowym przyjaciółką bardzo się zmieniła. Nie ma chłopaka. Ma dobre serce. Ma obsesje na punkcie Marco.

--

Violetta -- 17 lat --
Chodzi z Diego. Jest wrażliwa i przeżywa śmierć matki. Jej życie może dobiec końca z powodu raka, ale nic nie wiadomo. Diego jest dla niej całym światem, lecz ona nie ma pojęcia że on ją zdradza.

--

Aktorzy Drugoplanowi:
- Marco
- Maxi
- Cami
- Naty
- German
 

ruggero.aka.perfect
 
martina-wiola
 
hejo
 

 
Hejka naklejka
Mam na imię Ala i kocham Federico
Na tym blogu będę pisać opki o Fede, horoskopy

** Piszcie swoje blogi to się poobserwujemy*
** Wiem że źle napisałam Rugerro (ruggero zamiast rugerro), ale już nie ważne :"D**